Wtorek, 20 listopada 2018 r.

Przejdź na skróty do treści. | Przejdź do nawigacji

Jesteś w: Start / Artykuły / Rozwój osobisty / Czereśnie jak z bajki – aby marzenia nas nie uziemiały

Czereśnie jak z bajki – aby marzenia nas nie uziemiały

Jakie są Twoje marzenia? Od jak dawna śnią Ci się wakacje na Malediwach? Ile razy wyobrażałeś sobie surfowanie na Hawajach? Może chciałbyś znaleźć pracę w jednej z najbardziej prestiżowych firm świata? Każdy z nas ma marzenia – większe i mniejsze, mniej lub bardziej realne, szalone, pragmatyczne. Różne. Co sprawia, że jedne jakoś udaje się spełnić, a inne dręczą nas przez lata? Dziś zaproszę Państwa na krótką wycieczkę do świata Walta Disneya, by w trochę inny sposób przyjrzeć się swoim marzeniom, aby nas nie uziemiały.

Kwiaty czereśni za oknami

Wiosna wybuchła w tym roku dość wcześnie. Słońce, ciepłe powietrze, już prawie letnie wieczory. Drzewa w mgnieniu oka zazieleniły się i zakwitły. W sercu dużego miasta może trudno dostrzec kwitnące jabłonie, grusze, wiśnie czy drzewa czereśniowe, ale już na przedmieściach, w mijanych ogródkach działkowym pszczoły mają jak uzupełnić zapasy po długiej zimie.

Gdy zobaczyłem pierwszą czereśnię, obsypaną białymi kwiatami, nie tyle zachwyciłem się nimi jako takimi, co poczułem w ustach smak moich ulubionych owoców. Wyobraziłem sobie jak rozgryzam lśniącą skórkę, wgryzam się w miąższ, a na języku poczułem jedyną w swoim rodzaju słodycz soku. Może mam bujną wyobraźnię, ale czułem się, jakbym właśnie zjadł pierwszą czereśnię w tym roku.

A potem przyszedł przymrozek…

Przypomniałem sobie ubiegły rok. Może wiosna nie przyszła tak szybko i gwałtownie, ale wszystko układało się według znanego od lat schematu. A potem przyszedł przymrozek. Zmroził kwiaty w najbardziej newralgicznym momencie. Kilka tygodni później zagaiłem znajomego sadownika, czy jest szansa na czereśnie, bo ceny w sklepach sięgnęły szczytów absurdu. Okazało się, że nie ma szans na polskie owoce. W jego sadzie, gdy w normalnym roku zbierał 20 skrzynek czereśni z jednego drzewka, w tym udało się zapełnić ledwie jedną.

Od marzenia do uziemienia

Macie podobnie? Wpadacie na pomysł, marzycie, już-już czujecie smak, zapach, widzicie siebie surfującego na największych falach, prowadzicie prezentację dla szefów międzynarodowej korporacji? A potem… Przychodzi przymrozek, twarda rzeczywistość, setki wysłanych CV i niewielki oddźwięk, bilet na lot okazuje się zbyt drogi?

Ten etap to urealnienie, któremu często towarzyszy samokrytyka. Duet obezwładniający, pozbawiający energii, zapału, odsyłający marzenia na półkę z horrorami. Bo z niezrealizowanymi marzeniami trochę tak może być – mogą nas straszyć przez wiele lat. Porzucone marzenia ciążą. Zamiast lecieć, coraz bliżej nam ziemi. Może nudnej, może nieciekawej, ale bezpiecznej.

Imperium z bajki

Walt Disney znalazł na to sposób. Znalazł metodę, jak nie dać się uziemić niezrealizowanym marzeniom, celom, planom, pomysłom. Chciałbym teraz zachęcić Państwa do wykorzystania jego sposobu, aby poprzyglądać się swoim marzeniom. Jestem przekonany, że dzięki tej metodzie będzie bliżej podjęcia racjonalnej decyzji – iść w stronę marzenia, czy z niego świadomie zrezygnować.

Skoro Walt Disney w ten sposób zbudował swoje bajkowe imperium, nie ma żadnych powodów, dla których i my nie moglibyśmy skorzystać z jego pomysłu.

Roztrojenie jaźni

Disney słusznie zauważył troistość naszej natury – mieszkają w nas, w pewien metaforyczny sposób, trzy postaci: Marzyciel, Realista i Krytyk. Marzyciel to lekkoduch, kreatywny byt, pomysłowy, swobodny, spontaniczny, twórczy, wesoły. Może wszystko, przeszkód nie ma. Realista to poważny planista, potrafiący wskazać kamienie milowe, znający dostępne, ale też niezbędne zasoby. Natomiast Krytyk to byt drobiazgowy, lubujący się w wynajdowaniu możliwych błędów, pomyłek, nieścisłości, braków. Czasem z rozmachem rzuci kłodę pod nogi.

Fajnie by było ponurkować. Najlepiej na australijskiej rafie. Te wszystkie ryby, koralowce. Może mógłbym popływać z delfinami…

No tak, to całkiem realne. Za trzy miesiące urlop. Dobrze by było się przygotować. Muszę mieć przede wszystkim bilet na samolot. Wyjazd zorganizowany, czy lepiej z kumplami? Wieczorem rozejrzę się w ofertach. A jutro na spotkaniu popytam, czy ktoś by ze mną pojechał.

Przede wszystkim nie umiesz nurkować! Taki wyjazd jest strasznie drogi, a na koncie widać dno, jeszcze spłacasz samochód.

To krótki, ale możliwy zapis myśli, gdzie wyraźnie widać trzy postaci. Na tym etapie są siebie niepewni. Warto więc wprowadzić trochę struktury, aby całość uporządkować i umożliwić konstruktywny dialog. Każda z postaci mówi o czymś dla nas ważnym, warto dać jej szansę na zabranie głosu i wysłuchać.

Proponuję, aby teraz wcielić się kolejno w każdą z postaci – Marzyciela, Realistę i Krytyka. Każda z postaci ma swoje upodobania, wynikające z ich natury. Stąd dobrze będzie zadbać o trochę miejsca, kolorowe pisaki i przynajmniej trzy kartki czystego papieru.

Marzyciel

Marzyciel jako lekkoduch potrzebuje otwartości i przestrzeni. Postaraj się otworzyć swoje ciało, usiądź przy oknie lub na parapecie, wyjdź do parku. Ważne, aby czuć się maksymalnie swobodnie. Zapisz swoje marzenie wybranym kolorem. Możesz też odpowiedzieć na kilka pytań pomocniczych. Wszystkie odpowiedzi zapisz poniżej ogólnie sformułowanego marzenia.

3 pytania do Marzyciela:
- Co chcesz osiągnąć?
- Jak to wygląda, gdy jest idealne?
- Jak się będzie czuł, gdy to osiągniesz?

Ważne, aby na tym etapie nie krytykować pomysłu. W żaden sposób. Krytyk będzie miał swoje 5 minut.

Realista

Jako rzetelny strateg, Realista potrzebuje przestrzeni uporządkowanej. Zachowaj otwartą postawę, ale usiądź przy biurku. Skoncentruj się na planowaniu. Możesz sobie przypomnieć sytuację, w której już doświadczyłeś bycia w podobnej roli. Przywołaj to wspomnienie. Weź drugą kartkę i innym kolorem pisaka zanotuj odpowiedzi dotyczące realności marzenia.

3 pytania do Realisty:
- Jaki jest cel? – np. wykorzystaj metodę SMART(ER)
- Jakie masz zasoby? Czego jeszcze potrzebujesz?
- Jaki jest plan? Kiedy skończysz projekt? Kiedy zaczniesz?

To tylko przykładowe pytania. Wysmarterowanie celu pozwoli Ci na uzyskanie w miarę pełnego obrazu realności marzenia. Aby zaplanować realizację celu możesz skorzystać ze wskazówek opisanych w artykule „Zacznij od końca, czyli o planowaniu kariery”.

Krytyk

Często niedoceniana postać, ale niezwykle ważna. Krytyk znajdzie każdą dziurę w planie, wskaże słabości, uczuli na zagrożenia. Wchodząc w rolę Krytyka, warto zaciągnąć zasłony, usiąść ściśle przy biurku, trochę usztywnić postawę. Teraz jest czas na swobodną krytykę pomysłów i planów! Weź trzecią kartkę i zapisz swoje uwagi i spostrzeżenia kolejnym pisakiem.

3 pytania do Krytyka:
- Co może pójść nie tak?
- Czego nam brakuje?
- Co lub kto może nam przeszkodzić?

Im więcej słabych punktów w planie znajdziesz, tym lepiej!

Weryfikacja marzenia i planu

Gdy pozwolisz Krytykowi na rzetelne wykonanie pracy, czas wrócić do Realisty. Wróć na jego miejsce, przyjmij jego postawę i postaraj się znaleźć rozwiązania na trudności wskazane przez Krytyka. Wymyśl plany „B”, „C” i „D”, uwzględnij konieczność zdobycia lub rozwinięcia pewnych umiejętności (np. trzeba będzie podszkolić się z języka, z obsługi komputera, czy pójść na kurs nurkowania), zaplanuj skąd wziąć na to środki. Urealnij terminy i plan główny.

Teraz wróć do Marzyciela. Co on na to? Czy nowy plan jest zgodny z marzeniem? I zadaj podstawowe pytanie: Czy pierwotne marzenie nadal jest warte realizacji? Jest tym, co chcę zrobić, pomimo przewidywanych komplikacji?

Tak, czy inaczej – na tej metodzie możesz tylko zyskać!

Może trzeba będzie opisaną ścieżkę przejść jeszcze raz, dwa razy. Zrób to tyle razy, ile uznasz za stosowne. Dzięki temu albo wyruszysz w podróż po swój cel, albo świadomie uznasz go za niewart realizacji i stworzysz sobie przestrzeń na coś innego, nowego – na nowe marzenie. A stare nie będzie wyglądać z kątów i straszyć!

Andrzej Krawczyk
Doradca zawodowy SGH