Czwartek, 21 września 2017 r.

Przejdź na skróty do treści. | Przejdź do nawigacji

Jesteś w: Start / Artykuły / Kariera po SGH / Studia ekonomiczne to zyskowna inwestycja

Studia ekonomiczne to zyskowna inwestycja

Przysłuchując się rozmowom w autobusie czy kawiarni, a nawet obserwując zabawy dzieci, można odnieść wrażenie, że na ekonomii znają się wszyscy. A przynajmniej wszyscy o niej mówią. Narzekają na drożyznę, rosnące podatki i niedobór autostrad w Polsce. Skarżą się na niskie emerytury. W rozmowach pobrzmiewają też rady pod adresem polityków („niech raczej obniżą sobie diety, a nie znowu sięgają do naszych kieszeni”, albo „zamiast gadać o niczym, niech spróbują coś wreszcie zrobić, żeby ludziom łatwiej się żyło”). Skoro wszyscy mówią o ekonomii, to jest ona zapewne ważną sferą życia społecznego. Czy można ją poznać dopiero na studiach, czy wystarczą kawiarniane rozmowy? Po co zatem studiować ekonomię?

 

Aby odpowiedzieć na pytanie, po co studiować ekonomię, warto najpierw zastanowić się, po co w ogóle studiować. Studiować cokolwiek. Oczywiście, różni ludzie podejmują studia z wielu różnorodnych powodów. Niektórym chodzi o chęć zdobycia wiedzy, czyniącej absolwenta szkoły wyższej mądrzejszym niż maturzysta. Powodem bywa lepsze przygotowanie absolwenta uczelni do udziału w rynku pracy i, bardziej ogólnie, w trudnym, bo zmiennym otoczeniu. Przyczyną studiowania może być również ciekawość świata lub zainteresowanie jakąś dziedziną wiedzy. Bywa też i tak, że ktoś po prostu lubi się uczyć albo że podjęcie studiów wynika z chęci kontynuowania tradycji rodzinnych. Zdarzają się i tacy, którzy podejmują studia, żeby uczynić zadość własnym ambicjom bądź oczekiwaniom osób trzecich (często rodziców na wiele lat wcześniej planujących przyszłość potomka). Wielu podejmuje określone studia ze względów towarzyskich: skoro wszyscy koledzy „idą na ekonomię”, tak ja też ją wybiorę.

            Jednak dyplom uczelni jest również towarem, za który pracodawcy chcą płacić (niekiedy całkiem sporo). Absolwent szkoły wyższej jest cenny z punktu widzenia pracodawcy z przynajmniej dwóch powodów. Po pierwsze, najczęściej dysponuje fachową wiedzą z dziedziny, w której odbywał studia i która jest potrzebna do wykonywania powierzanych mu obowiązków. To jest powód oczywisty i wrócimy do niego, rozważając zalety studiowania ekonomii. Na razie jednak skoncentrujmy uwagę na drugiej przyczynie skłaniającej pracodawcę do zatrudnienia raczej absolwenta szkoły wyższej niż maturzysty. Ten pierwszy sygnalizuje posiadanie pewnego zestawu cech ważnych z punktu widzenia pracodawcy. Należy do nich umiejętność uczenia się, w tym także zdolność do szybkiego przyswajania i odtwarzania materii, niekoniecznie bardzo interesującej, choć często trudnej. Można się oczywiście spodziewać, że w razie potrzeby te umiejętności zostaną spożytkowane w codziennej pracy. Kolejną cechą absolwenta jest zdolność do rezygnacji z doraźnych korzyści, czyli zarabiania pieniędzy zaraz po ukończeniu szkoły, po to, żeby najpierw zainwestować we własną wiedzę (często mówi się w tym kontekście o inwestycji w kapitał ludzki), a dopiero w przyszłości uzyskać zwrot zainwestowanych środków w postaci wyższej pensji. Ktoś, kto podejmuje studia, manifestuje w ten sposób, że nie boi się ryzyka związanego np. z niepewną przyszłą sytuacją gospodarczą, w tym zwłaszcza z sytuacją na rynku pracy. Demonstruje też wiarę we własne możliwości intelektualne oraz umiejętność realizowania celu długookresowego. Pokazuje, że umie wytrwale pracować, co pozwala oczekiwać, że efektywność jego działań będzie wyższa niż działań innych kandydatów (nie będzie np. ani nadużywał zwolnień lekarskich, ani bumelował).

Absolwent uczelni był też z pewnością wielokrotnie konfrontowany z koniecznością pracy w grupie. Także ta cecha jest cenna z punktu widzenia pracodawcy. Można bowiem oczekiwać, że taki absolwent wie, jak dobierać współpracowników, żeby optymalizować efekty pracy zespołowej (albo minimalizować nakłady poniesione na osiągnięcie danego celu, albo maksymalizować efekt osiągnięty przy poniesieniu danego nakładu). Zapewne lepiej niż maturzysta potrafi też kontrolować i oceniać działania współpracowników oraz motywować ich do dalszej wydajnej pracy. Potrafi tak organizować pracę, żeby unikać przestojów i opóźnień, a kiedy wystąpią, umie minimalizować ich negatywne skutki. Potrafi więc radzić sobie w zmiennych warunkach i rozwiązywać niestandardowe problemy.

Absolwent szkoły wyższej jest zdolny do wypowiadania się i pisania na temat zlecony przez pracodawcę. Studentów wszystkich kierunków uczy się w dodatku języków obcych w zakresie wykraczającym poza program objęty edukacją szkolną, co bywa przydatne wobec coraz większego umiędzynarodowienia działalności gospodarczej.

            Z powyższego wynika, że niekiedy dla pracodawcy ważny jest sam fakt ukończenia przez kandydata na pracownika studiów, zaś specjalność, jakiej studia dotyczyły, zdaje się mieć mniejsze znaczenie. Absolwent historii czy politologii może okazać się tak samo dobrym szefem kadr w przedsiębiorstwie jak inżynier. A astronom może odnieść sukces, pracując jako analityk w firmie ubezpieczeniowej...

            Posiadanie przez kandydata na pracownika predyspozycji sygnalizowanych dyplomem szkoły wyższej jest cenne nie tylko dla pracodawcy, lecz także (a nawet przede wszystkim) dla samego kandydata. Mając dyplom ukończenia studiów, pokazuje on bowiem wszystkim potencjalnym pracodawcom, że posiada cechy pozytywnie wyróżniające go spośród innych kandydatów do zatrudnienia. Co więcej, sygnalizuje swoje predyspozycje różnorodnym potencjalnym pracodawcom. Nie jest bowiem przywiązany do wąskiej specjalizacji zawodowej, lecz posiada wiedzę ogólną, przydatną na wielu różnych stanowiskach w różnorodnych częściach rynku pracy. A zdolność do uczenia się każe oczekiwać, że wiedzę specyficzną, przydatną na konkretnym stanowisku łatwo zdobędzie już po podjęciu pracy.

            Nie jest jednak tak, że pracodawcę interesują wyłącznie zdolności i predyspozycje kandydatów na pracowników sygnalizowane dyplomem ukończenia studiów. W ten sposób wracamy do wspomnianego już pierwszego powodu, dla którego pracodawca wybierze absolwenta danej uczelni o określonej specjalności. Pracodawcę interesuje bowiem także wiedza kandydatów. Chodzi przy tym nie tylko o ich wiedzę ogólną, lecz – przede wszystkim – o specyficzną (rzec by można wręcz „techniczną”) wiedzę dotyczącą określonych rodzajów działalności. Zbadajmy więc szczegółowo, po co studiować właśnie ekonomię?

Na studiach ekonomicznych zdobywa się spory zasób narzędzi przydatnych w życiu zawodowym. Jakie to są narzędzia? Różne, w zależności od etapu studiów. Przyjrzyjmy się im dokładniej. Pamiętajmy przy tym, że obecnie studia dzielą się na licencjackie (I stopnia) i magisterskie (w SGH dyplomowe II stopnia)[1].

Analizę umiejętności uzyskiwanych przez studentów z kierunków ekonomicznych rozpoczniemy od zbadania narzędzi, z którymi zapoznają się studenci I stopnia studiów (ze względu na ograniczone ramy opracowania dokonujemy przy tym subiektywnego wyboru tych narzędzi). Na mikro- i makroekonomii oraz na następujących po nich przedmiotach szczegółowo badających fragmenty gospodarki (np. na finansach, polityce gospodarczej itd.) student poznaje standardowe problemy i sposoby ich rozwiązywania (jak maksymalizować zysk?, jak minimalizować koszt?, jak walczyć z inflacją?, jak zapobiegać monopolizacji?, jak chronić konsumentów przed zakupem bubli?). W ten sposób poznaje mechanizmy działania gospodarki. Gdziekolwiek trafi po studiach, czy będzie to urząd gminy, ministerstwo, fundacja czy przedsiębiorstwo, zawsze podejmując decyzje, będzie pamiętał o szerokim kontekście własnych działań opisywanych za pomocą mechanizmów poznanych na początku studiów ekonomicznych.

Ucząc się podstaw ekonomii i jej składowych, student dodatkowo zapoznaje się z konkretnymi problemami, z jakimi są konfrontowane gospodarstwa domowe, przedsiębiorstwa, instytucje publiczne oraz cała gospodarka narodowa, a nawet światowa. W ten sposób poznaje różne formy działalności gospodarczej i ich wpływ na otoczenie pozaekonomiczne. Zaczyna rozumieć, dlaczego tak dużo mówi się dziś o złożach gazu łupkowego w Polsce. Wie, dlaczego diamenty są droższe od szkła. Zdaje sobie sprawę z wpływu wybuchu wulkanu na Islandii na miejsca pracy w polskich sektorach usługowych.

            Z kolei ucząc się matematyki, student kierunków ekonomicznych poznaje narzędzia analityczne niezbędne do rozwiązywania konkretnych problemów gospodarczych. I tak np. uczy się wykorzystywać pochodne nie do badania przebiegu zmienności funkcji, lecz do optymalizacji wielkości produkcji czy wysokości ceny. Patrząc na ujemnie nachyloną prostą, widzi zagregowaną linię popytu. Zaczyna rozumieć związek między jej nachyleniem (współczynnikiem kierunkowym) a wpływami podatkowymi do budżetu. Wie, że popyt na jabłka jest o wiele bardziej elastyczny niż popyt na przejazdy koleją i zna wpływ tych różnic na możliwe strategie cenowe producentów.

Statystyka i ekonometria pozwalają z kolei łączyć różne informacje o gospodarce i na ich podstawie opisywać przeszłość i teraźniejszość oraz przewidywać przyszłość. Wiedząc np. jak zachowują się gospodarki różnych państw strefy euro w czasie kryzysu gospodarczego, można próbować przewidzieć, co zdarzy się w gospodarce polskiej po przyjęciu wspólnej waluty europejskiej.

Różne odmiany zarządzania (np. zarządzanie zasobami ludzkimi, kapitałem, wiedzą itp.) zapoznają z technikami radzenia sobie z konkretnymi problemami w pracy zespołowej i wyposażają studentów w algorytmy postępowania w standardowych sytuacjach, pokazując równocześnie schematy zachowań ułatwiających radzenie sobie z sytuacjami nietypowymi. Badanie różnych form organizacji przedsiębiorstw (centra zysków, centra kosztów, spółki macierzyste, filie, firmy lokalne lub ponadnarodowe, spółki jawne albo akcyjne) pozwala wskazywać przydatność poszczególnych rozwiązań w konkretnych sektorach gospodarki.

            Zazwyczaj tylko pierwsze semestry różnych kierunków studiów ekonomicznych są do siebie podobne. Tworzy się wówczas fundament, na którym rozwija się różne specjalności. Ekonomia (łącznie z wyodrębnionymi z niej w Polsce zarządzaniem i finansami) jest bowiem dziedziną bardzo rozbudowaną. Co więcej, jest ona ściśle powiązana z pozagospodarczymi sferami życia społecznego, czyli np. polityką czy kulturą. Student kierunków ekonomicznych powinien już na I stopniu studiów – przynajmniej pobieżnie – poznać te związki i umieć wykorzystać ich istnienie do zwiększenia efektywności działalności gospodarczej.

            W toku dalszych studiów ekonomicznych, czyli w trakcie ostatnich semestrów I stopnia studiów oraz na studiach II stopnia, student poznaje kolejne narzędzia przydatne w życiu zawodowym. Tym razem już nie są one ogólne, nacelowane na zrozumienie, jak funkcjonuje gospodarka i jej składowe, lecz bardziej wyspecjalizowane i potrzebne do zajmowania konkretnych stanowisk w gospodarce oraz poza nią. Końcówka studiów I-ego stopnia pozwala studentowi poznać różnorodność materii określanej zbiorczym mianem „ekonomia” i dokonać wyboru tej jej części, która jest dlań najbardziej interesująca lub daje największe szanse na sukces na rynku pracy. Jest to zatem nie tylko przygotowanie do pracy w charakterze początkującego ekonomisty, lecz również przygotowanie do pogłębienia studiów na II stopniu edukacji wyższej.

            Studia II stopnia (magisterskie) mają inny charakter niż studia I stopnia. Nie są tak jednolite jak studia I stopnia. Wszak nie tworzy się już podstaw wiedzy ekonomicznej, lecz buduje się specjalizacje. Studenci różnych kierunków studiów ekonomicznych (np. finanse i rachunkowość, zarządzanie, czy międzynarodowe stosunki gospodarcze) mają większą niż na I stopniu swobodę wyboru studiowanych dziedzin, czyli większą swobodę wyboru przedmiotów.

            Niektórzy studenci włączają do swego programu studiów wszystkie przedmioty dotyczące np. mechanizmów integracji gospodarczej oraz sposobu funkcjonowania Unii Europejskiej, przygotowując się w ten sposób do pracy w strukturach unijnych albo w instytucjach, których przedmiot działania dotyczy integracji europejskiej, lub w przedsiębiorstwach działających na terenie Unii. Inni pogłębiają wiedzę z finansów przedsiębiorstwa, ucząc się też rachunkowości, gdyż wiążą swoją przyszłość z własnym biznesem albo z pracą w przedsiębiorstwie. Jeszcze inni podporządkowują program studiów przyszłej pracy w charakterze doradcy podatkowego albo pośrednika w handlu nieruchomościami.

            Oczywiście doskonalenie wiedzy specjalistycznej nie oznacza, że studenci zapominają, czego się nauczyli, poznając podstawy ekonomii. Na tym etapie studiów potrafią jednak wykorzystać tę wiedzę do samodzielnego prowadzenia analiz ekonomicznych. Potrafią dobrać narzędzia analityczne do rozwiązania konkretnego problemu. Powinni też poradzić sobie ze skonstruowaniem prostego modelu będącego przybliżeniem i uproszczeniem rzeczywistości gospodarczej oraz z przeprowadzeniem empirycznego testu weryfikującego predykcje modelowe. Umiejętności absolwenta II stopnia studiów ekonomicznych są mieszanką ogólnej wiedzy ekonomicznej oraz wiedzy szczegółowej, co czyni go dobrym kandydatem na wartościowego pracownika zarówno firmy, jak i działu gospodarczego instytucji publicznej oraz organizacji międzynarodowej.

Otwartość gospodarki polskiej i jej coraz lepsze zintegrowanie z gospodarkami państw europejskich oraz z całym światem otwiera przed przyszłymi ekonomistami zupełnie nowe perspektywy i powinna stać się dodatkowym argumentem skłaniającym do studiowania ekonomii. Żyjemy bowiem w coraz bardziej zunifikowanym świecie. Konsumenci w dominującej liczbie państw świata, w tym zwłaszcza w państwach uprzemysłowionych, zachowują się dosyć podobnie. Wszyscy kupują więcej, kiedy spada cena albo kiedy rosną ich dochody. Dominująca większość woli różnorodność niż jednolitość (ubieramy się różnie, nie zaś tak, jak żołnierze armii chińskiej). Wielu sięga po produkty znanych marek, bojąc się ryzyka związanego z produktami niewiadomego pochodzenia. W konsekwencji wiele zasad ekonomii poznanych na polskiej uczelni przyda się również przyszłemu pracownikowi instytucji badawczej, firmy oraz instytucji w Niemczech, Francji czy Stanach Zjednoczonych. W końcu podobnie po debecie i po kredycie księguje się transakcję bez względu na walutę, w której jest rozliczana…

Elżbieta Czarny


[1] Pomijamy tu studia doktoranckie stanowiące III stopień studiów. Studia III stopnia są bowiem zwykle wstępem do pracy naukowej, nie zaś do kariery zawodowej innej niż działalność badawcza. Taki stan czyni je mniej interesującym przedmiotem analizy nacelowanej na poszukiwanie możliwości zatrudnienia absolwenta. W dodatku studia doktoranckie są podejmowane jedynie przez nieznaczny odsetek tych, którzy kończą studia II stopnia.

logo_Innowacyjna_i_wspolfinansowanie1.png

wspolfinansowanie.png